Forum Gra LOST RPG Strona Główna Gra LOST RPG
Witaj na forum Lost RPG.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

[Otwarte dla wszystkich] Zbieranie owoców
Idź do strony 1, 2, 3 ... 38, 39, 40  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Gra LOST RPG Strona Główna -> Obrzeża Dżungli
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Orick
Pingwin Stwórca



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 1667
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bociana się pytaj

PostWysłany: Pią 13:18, 01 Wrz 2006    Temat postu: [Otwarte dla wszystkich] Zbieranie owoców

Kilka kroków w dżunglę. I otaczyła Cię cisza. Zadawać by się mogło, że zapuściłeś się w inny świat, w inne krainy, w azyl i bezpieczne miejsce, gdzie nikt nie będzie Ci przeszkadzał. Ale nie po to tu jesteś.
Przygnał Cię tu głód. Uczucie, które pchało już twoich praprzodków. Teraz przygnało tu i Ciebie. Rozglądając się dookoła znalazłeś kilka drzewek, na których wisiały dziwne owoce. Zapewne mango, banany albo cokolwiek innego. O, nawet kokos jest. Nie ociągając się, postanowiłeś znaleźć coś dla siebie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sayid




Dołączył: 27 Sie 2006
Posty: 40
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Irak :)

PostWysłany: Nie 11:18, 03 Wrz 2006    Temat postu:

Sayid rozejrzał się wokoło. Znalazł kilka drzew bananowych. Zerwał trochę bananów. Potem zabrał się za strząsanie kokosów. Po kilku minutach szrpania, udało się. Sayid wrócił do namiotu z naręczem owoców
[wychodzi: Sayid]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Orick
Pingwin Stwórca



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 1667
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bociana się pytaj

PostWysłany: Nie 14:16, 03 Wrz 2006    Temat postu:

Luke przyszedł na miejsce, o którym mówiło kilka osób w obozie. Że tutaj bosko, że tutaj jedzenie, że tutaj spokój. Zaczął bawić się swoim nożem, po czym upatrzył sobie palmę. Uśmiechnął się sam do siebie i zaczął się na nią wdrapywać, z nożem w zębach.
--Muszę wyglądać jak Rambo -- Pomyślał, gdy krople potu pokryły jego czoło, a on sam powoli zbliżał się ku obiecująco wyglądającej kiści bananów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cahir




Dołączył: 26 Sie 2006
Posty: 217
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Zadupia

PostWysłany: Nie 15:27, 03 Wrz 2006    Temat postu:

Hej ty tam małpo! Steave zawołał do gościa zrywającego banany. Jakbyś był tak miły i rzucił tutaj banana, czy innego owoca to byłbym Ci wdzięczny Rzucił zmęczony. Nie miał ochoty na rozmowę. Wolał załatwić to szybko, albogościum rzuci tu banana albo nie. Prawie mu na tym nie zależało.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Orick
Pingwin Stwórca



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 1667
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bociana się pytaj

PostWysłany: Nie 15:32, 03 Wrz 2006    Temat postu:

Luke parsknął śmiechem i wyjął nóż z ząbków. Spojrzał na kolesia, który wołał do niego, z politowaniem.
Sam sobie wejdź Odpowiedział, po czym znowu włożył nóż w zęby i począł się wspinać do góry. Banany były już na wyciągnięcie ręki, a bł na wysokości mniej więcej 7m nad ziemią. Upadek nie byłby ciekawym przeżyciem


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cahir




Dołączył: 26 Sie 2006
Posty: 217
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Zadupia

PostWysłany: Nie 19:25, 03 Wrz 2006    Temat postu:

Ej ty tam na górze! Wiesz, zawsze mogę niechcąco popchnąć tą palmę czy co to jest. I wtedy ty spadniesz skręcając sobie kark. No koleś, to tylko jeden banan. Powiedział Steave opierając się o palmę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Scheat
Rządać



Dołączył: 12 Wrz 2006
Posty: 2623
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Cirith Ungol

PostWysłany: Czw 16:43, 14 Wrz 2006    Temat postu:

Miejsce do którego doprowadził ją Sayid rzeczywiście było bardzo przyjemne.
I ładne...
Szczerość za szczerość.
Ktoś próbował zgrywać bohatera i skakał po drzewach. Aż się przeraziła. Jeśli by teraz spadł, nie byłoby czego zbierać. I po co to wszystko? Dla kilku bananów? Rozumiała, że te owoce są zdrowe, i że zmniejszają ryzyko zawału serca, ale żeby dla nich łazić po palmach? Co to, to nie. Zrasztą, wystarczyło się przejść kilka kroków dalej, gdzie banany wisiały na wysokości 1,5 metra. Tam sobie ich nazrywała. Nie dużo, tylko trochę, po co ma wyrzucać gnijące, przyjdzie tu sobie jeszcze kiedyś, przy okazji.
Tymczasem, pod palmą, rozgrywały sie sceny bitewne. Jakiś facet domagał się bananów, następny ślepy, ciekawe, że ona z wadą -5, widziała więcej od nich. Postanowiła zainterweniować. Znudziła jej się już postawa biernego obserwatora.
Jak go zrzucisz, to narazisz się na straty moralne i duchowe. A, że na wyspie nie mamy spowiednika, to piekło masz załatwione, mój drogi.
Powiedziała to cicho i spokojnie, nie miała ochoty rozmawiać ze wszystkimi tutejszymi oszołomami. a jednak, nie chciałaby też patrzeć, jak jeden tu z drugiego robi krwawą miazgę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nina
Mama PJ'a



Dołączył: 21 Wrz 2006
Posty: 19444
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:49, 22 Wrz 2006    Temat postu:

Podeszła na skraj dżungli, bo tam tylko widziała ludzi. Wszyscy gdzieś się stracili albo siedzieli w swoich domkach. Zobaczyła dziewczynę, prawie jej wzrostu, chudziutką z krótkimi włosami. Dziewczyna mówiła coś do jakiegoś faceta a w rękach miała banany. Popatrzyła dookoła. Znalazła drzewo, z którego dziewczyna zrywała owoce, gałęzie miało bardzo nisko. Przeszła nie zwracając na siebie uwagi i urwała trochę bananów. Jednego miała ochotę połknąć w całości tak była głodna. Powstrzymała się jednak i widząc ze dziewczyna przestała rozmawiać. Nina podeszła do niej. Chciała z kimś porozmawiać, nawiązać jakiś kontakt z kimkolwiek z rozbitków. Mimo naręcza bananów jakoś wyciagnęła do niej rękę i przedstawiła się.
Hej, jestem Nina...
Uśmiechnęła się lekko i pomyślała, ze zakrawawiona i obdarta sukienka nie jest odpowiednia do poznawania nowych ludzi...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Scheat
Rządać



Dołączył: 12 Wrz 2006
Posty: 2623
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Cirith Ungol

PostWysłany: Pią 18:10, 22 Wrz 2006    Temat postu:

Zakończyła miłą pogawędkę z gościem pod palmą. Została po prostu zignorowana, oszołom odwrócił się, obrzucił ją spojrzeniem, które gdyby mogło zabiłoby ją na miejscu i poszedł sobie gdzieś tam w dal. Facet, którego tak stylowo broniła, też nie raczył się do niej odezwać i dalej siedział sobie na drzewku, miała nieodparte wrażenie, że on tam sobie siedzi i się z niej śmieje. Wdzięczność, phi! Towarzyscy ci udzie na tej wyspie... nie ma co.
Ale nie.. Jakieś dziewcze, o miłym wejrzeniu jej się przedstwiało. "Nina...", takie samo imię miała jej przyjaciółka.. we Francji oczywiście, w USA nie ma przyjaciół, są tylko wrogowie i sojusznicy.
A ja jestem Florence i jak widzisz lubię bronić uciśnionych.
Odpowiedziała i wymownie spojrzała na palmę, a potem tak po prostu się roześmiała.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nina
Mama PJ'a



Dołączył: 21 Wrz 2006
Posty: 19444
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:43, 22 Wrz 2006    Temat postu:

Nina zawtórowała jej śmiechem, choc nie bardzo wiedziała o co własciwie jej chodzi. nie słyszała przecież o czym mowa, ale smiech Florence wydawał jej się bardzo szczery.
Nina ostatkiem sił powstrzymywała się żeby nie rzucić się na jednego z bananów trzymanych w ręce, poza tym sciskało ją żeby zapalić. Ale właśnie prowadziła miła pogawędkę zapoznawczą, wiec nie mogła ani jeść ani tym bardziej zakopcić powietrza.
Masz już jakieś tymczasowe schronienie? No wiesz, zanim nas stąd nie uratują... Ja mieszkam tam, jakbyś chciała wpaść kiedyś na kawę...Wink (1)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Scheat
Rządać



Dołączył: 12 Wrz 2006
Posty: 2623
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Cirith Ungol

PostWysłany: Pią 19:34, 22 Wrz 2006    Temat postu:

Na kawę i na francuskie rogaliki.
Uśmiechnęła się i wskazała głową na gościa nadal siedzącego na drzewie.
Tak w ramach rekompensaty, bo on jakoś nie okazuje wdzięczności, chodziaż właśnie uratowałam go przed krwiożerczym dzikusem, próbującym zwalić faceta z tej palmy.
Sama siebie nie poznawała, gdzie się podziała jej amerykańska nieśmiałość?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nina
Mama PJ'a



Dołączył: 21 Wrz 2006
Posty: 19444
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:39, 22 Wrz 2006    Temat postu:

Chyba zapomniałam zrobić zakupów... ale wiesz mogę Cię zaprosić do mojego pięknego domu, no powiedzmy na taras, bo jeszcze się nie urządziłam. Możemy sobie zjeść banana i popić wodą bo mam jeszcze butelkę w swoim zapasie. Nie wiem jak Ty ale ja jestem diabelnie głodna...
Nina znów odruchowo spojrzała na zegarek i znów o mało nie klepnęła się w czaszkę. --Czas nie ma tu znaczenia...--


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Scheat
Rządać



Dołączył: 12 Wrz 2006
Posty: 2623
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Cirith Ungol

PostWysłany: Pią 19:44, 22 Wrz 2006    Temat postu:

Ja bardzo chętnie, banany z wodą... mmm, powiedzmy, że nie o tym marzyłam, ale jest dobrze. Zresztą, u ciebie nie może być gorzej niż u mnie, gdzie leży tylko sześć książek i szczoteczka do zębów, pod płachtą brezentu.
Obróciła się i podreptała do swojego namiotu, najpierw tam zrzuci te banany, a dopiero potem odwiedzi Ninę, najpierw obowiązek, potem przyjemność.
[Wychodzi: Florence]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nina
Mama PJ'a



Dołączył: 21 Wrz 2006
Posty: 19444
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:50, 22 Wrz 2006    Temat postu:

Nina uśmiechnęła się sama do siebie. Lubiła towarzystwo. Zanim Florence odeszła, pokazała jej swoją posiadłość i poszła do swojego namiotu.
[Wychodzi: Nina]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Orick
Pingwin Stwórca



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 1667
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bociana się pytaj

PostWysłany: Sob 15:06, 23 Wrz 2006    Temat postu:

Luke zlazł z drzewa z całym koszem bananów. Wolal przeczekać ten dziwny tłumek, który bezkarnie stał pod JEGO drzewem, a który zapewne tylko czychał na jego owoce. Uwinąwszy się z tym wszystkim wrócił do swego schronienia
[Wychodzi: Luke]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Gra LOST RPG Strona Główna -> Obrzeża Dżungli Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 38, 39, 40  Następny
Strona 1 z 40

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin