Forum Gra LOST RPG Strona Główna Gra LOST RPG
Witaj na forum Lost RPG.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

[Otwarte dla wszystkich] Powrót Ekspedycji
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Gra LOST RPG Strona Główna -> Plaża - Namioty
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Orick
Pingwin Stwórca



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 1667
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bociana się pytaj

PostWysłany: Sob 15:11, 23 Wrz 2006    Temat postu: [Otwarte dla wszystkich] Powrót Ekspedycji

Wieczór trzeciego dnia. Cztery cienie wypełzły z dżungli, niosąc ze sobą jakiś kształt. Pierwszy pojawił się Charlie, ściskający kurczowo swoją gitarę i radiostację. Ludzie zaczęli biec ku nim, aby dowiedzieć się, co zdarzyło się w dżungli.
Charlie zaklął w duchu i uśmiechnął się, widząc tych wszystkich ludzi. Czekali na nich, jak gdyby mieli przynieść im samolot. Zrobiło mu się żal tych wszystkich ludzi, którzy liczyli na cokolwiek. Usiadł na kamieniu, na piasku położył gitarę, uważając, aby nic się jej nie stało, a radiostację położył obok siebie, na kamieniu.

Luke szybkim krokiem dotarł do kamienia. Spojrzał na Charliego, który siedział na kamieniu i rozpoznał w dziwnym czymś, co leżąło obok niego, radiostację. Uśmiechnął się sam do siebie i schował nóż.
Co znaleźliście? Zapytał Charliego i całą resztę ekspedycji. Za sobą usłyszał ciche oddechy reszty ludzi. Wyglądało to teraz, jak gdyby to Luke był wielkim Wodzem Plaży, który witał swoich zwiadowców. Parsknął śmiechem.
To by była tragiczna sytuacja.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sal
high-heel



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 9940
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Strawberry Fields

PostWysłany: Sob 16:39, 23 Wrz 2006    Temat postu:

Pauline doszła ostatnia. Omiotła spojrzeniem tłum ludzi, patrzacych na nich jak na sklonowanego Chrystusa i usiadła na piasku, zdejmując buty z nóg.
Znaleźliśmy kokpit. W zasadzie w niezłym stanie, facet. Wyjęlismy z Simonem radiostację, którą ten oto wielki przywódca tu wskazała ruchem łokcia Charlie'ego, przewracajac oczami przyniósł. A pilot... Pauline zamilkła, patrzac wyczekująco na Steave'a. Tam w dżungli coś jest. Ja nie wiem, co, do cholery, i jak to sie stało, że pilot wygląda teraz tak. Musicie spytać Steave'a.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cahir




Dołączył: 26 Sie 2006
Posty: 217
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Zadupia

PostWysłany: Sob 18:20, 23 Wrz 2006    Temat postu:

Spojrzał nienawidzącym wzrokiem na Pauline. Nie chcę was straszyć, jednak macie prawo wiedzieć co się stało w dżungli. Znaleźliśmy samolot, po czym weszliśmy do środka. Zabraliśmy radiostację i spóściliśmy pilota. Na dole mamrotał... Nie może powiedzieć im że radiostacja nie działa, popadliby w panikę po prostu mamrotał. Dokończył. Nagle zobaczyliśmy, a raczej usłyszeliśmy trzask łamanych drzew. Coś szło przez dżunglę i niszczyło wszystkko po drodze. Charlie pierwszy, mądry rzucił się do ucieczki, za nim Simon i Pauline z radiostacją. Nie wiem kto ją trzymał, byłem zbyt przerażony, aby na nich patrzeć. Ciągnąłem pilota za sobą. Po chwili poczułem szarpnięcie, a pilot był w powietzru. Ostatkami sił przeturlałem się pod najbliższe drzewo i siedziałem w bezruchu. Potem wszystko ucichło. Westchnął. Są jakieś pytania?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sal
high-heel



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 9940
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Strawberry Fields

PostWysłany: Sob 18:27, 23 Wrz 2006    Temat postu:

Pauline spojrzała na przerażone twarze innych rozbitków. Nikt nie miał śmiałości zadać jakiekolwiek pytanie.
Steave nie powiedział im, że to pierońskie urządzenie nie działa. Moze to i lepiej, a poza tym - zawsze mogą poprosić kogos o naprawę, prawda? Chociażby spróbować.
Póki jesteśmy, kurde, razem, tu, na plaży, to COŚ nic nie może nam zrobić wtrąciła pocieszającym, neico wymuszonym, tonem, udając, że wierzy we własne słowa. Jeśli już będziemy sie musieli zapuszczac w ten cholerny gąszcz, to nigdy w pojedynkę, dobra?
Wstała, otrzepała tyłek z piasku i spojrzała na to, co zostało z pilota.
I niech ktoś pomoże nam go pogrzebać, ok?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cahir




Dołączył: 26 Sie 2006
Posty: 217
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Zadupia

PostWysłany: Nie 7:04, 24 Wrz 2006    Temat postu:

Steave wyszedł na chwilę, a potem wrócił z prymitywną łopatą. Szanowne zgromadzenie, to gdzie go pochowiemy? Mówiąc to spojrzał na Charliego i Simona.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Scheat
Rządać



Dołączył: 12 Wrz 2006
Posty: 2623
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Cirith Ungol

PostWysłany: Nie 9:49, 24 Wrz 2006    Temat postu:

Sporo osób się zebrało, żeby popatrzeć na czwórkę, która poobdzierana wyszła z dżungli, wlokąc za sobą tego biedaka. Sporo... Florence poczuła się jak na stypie, po prawdzie, to nigdy na stypie nie była, ale miała jakaś taką pewność, że gdyby kiedyś miała to nieszczęście w niej uczestniczyć, czułaby się dokładnie tak samo jak teraz. Jakby dopiero co kogoś pochowano, w tym przypdku Czwórka Z Dżungli, pochowała właśnie jej nadzieję, że wyspa jest jako tako bezpieczna.
O czym wy mówicie? O pogrzebie? A nie mógłby ktoś łaskawie dokładniej wyjaśnić, o co w tym wszystkim chodzi? Wyszliście sobie z dżungli, przytargaliście tego.. słowo człowiek nie mogło jej przejść przez gardło, jako określenie zmasakrownego ciała .. tego kogoś, nie mówicie nawet, czy radiostacja działa! "Coś" was goniło.. a skąd ta pewność, że to "coś" tutaj nie przyjdzie?
Była na nich wściekła, za to, że wlaśnie jej odebrali poczucie bezpieczeństwa. Nie myślała w tej chwili o tym, że może zasiać panikę, wogóle nie myślała. Zachowywali się, jakby właśnie wrócili z wycieczki do lasu i musieli oznajmić biednym dzieciakom, że niestety las nie jest bezpieczny, bo grasuje w nim krwiożercza bestia, która najpewniej wszystkich ich pozabija, ale póki co, to niech dzieciaczki nie zaprzatają sobie tym swoich maleńkich móżdżków, starsi się wszystkim zajmą.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Orick
Pingwin Stwórca



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 1667
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bociana się pytaj

PostWysłany: Nie 9:59, 24 Wrz 2006    Temat postu:

Charlie nie odpowiadał. Miał już dość zarządzania tym wszystkim , skoro i tak się nie spisał. Nie odpowiadał na pytania.
Pochowajmy go razem z innymi pasażerami samolotu Powiedział tylko, po czym zmierzył ku swemu namiotowi.


Luke natychmiast porwał radiostację i zaczął się jej dokładnie przyglądać. Gwizdnął cicho i zapytał Simona To - to działa? Nie wygląda, jak działająca radiostacja... Podniósł ją wysoko do góry, aby pokazać wszysstkim.
Chcecie powiedzieć, że poleźliście tam... Znaleźcliście samolot, radiostację, pilota, a przez dżunglę goniło was wielkie COŚ? To czemu przestało was gonić i nie przylazło za wami, aby wyrżnąć nas wszystkich? Mówił głosem podniesionym, pełnym wyrzutu. Coś mu w tym wszystkim nie pasowało.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nina
Mama PJ'a



Dołączył: 21 Wrz 2006
Posty: 19444
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:21, 24 Wrz 2006    Temat postu:

Ninie zrobiło się niedobrze kiedy usłyszała wieści. Skrycie liczyła, ze ekipa przyjdzie zmęczona ale szczęsliwa, z wiadomoscia że udało im się zawiadomić pomoc, ich namierzyli i już ktoś po nich płynie.
A tu:
--Dupa blada-- pomyslała Nina.
Florence wpadała we wściekłość, Nina uznała że to jej sposób na odreagowanie tego co własnie usłyszeli. I jeszcze ten pilot... Nina odwracała od niego wzrok jak tylko umiała...
Facet z przodu podniósł do góry radiostację i głośno oznajmił że nie działa. Inny przyniósł łopatę. Wcale nie zamierzała pomagać w grzebaniu ciała, ale nie chciała już słuchać o tym, że nigdy się nie wydostaną.
Przeszła do przodu i zapytała powracających:
Ale wam nic nie jest prawda? Moze ta bestia chciała tylko pilota?
To co mówiła nie mialo większego sensu, szukała poprostu jakiejś deski ratunku jak tonący, ostatkiem sił...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cahir




Dołączył: 26 Sie 2006
Posty: 217
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Zadupia

PostWysłany: Nie 10:25, 24 Wrz 2006    Temat postu:

Słuchaj Luke, nie wiem może się zmęczło, może znalazło sobie jakiś inny cel, a może po prostu lubi zabijać i na razie pilot temu czemuś wystarczył. I nie miej do nas żadnych pretensji. Ciekawy jestem co ty byś zrobił, jakby nagle przed tobą zaczęł się łamać drzewa?! Skończył krzycząc już. Wkurzało go to że miał do nich tylko pretensje. Tak, radiostacja, przynajmniej według słów pilota, nie działa,ale może jest ktoś tutaj, kto potrafi to naprawić.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sal
high-heel



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 9940
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Strawberry Fields

PostWysłany: Nie 10:37, 24 Wrz 2006    Temat postu:

Może Sayid bedzie potrafił? zaproponowała Pauline.
Spojrzała na dwie kobiety, stojący najbliżej nich. Pierwsza, ta o szarawych włosach, wrzeszczała histerycznie, druga ze spokojem pytała się, czy nic im się nie stało. Luke oglądał radiostację i powątpiewał w istnienie tego czegoś.
Nie mamy pewnosci, cholera jasna, czy TO nie przyjdzie na plażę. Musimy się po prostu trzymać razem, nie zapuszczać samotnie w ten pieprzony gąszcz, jasne? Wątpię, żeby ta bestyjka tutaj przyszła, skoro nie zrobiła tego do tej pory, nie?
Spojrzała na kobietę z szarawymi włosami.
A ty, laska, jakkolwiek ci, do cholery, na imię, uspokój się. Mieliśmy znaleźć pilota? Znaleźlismy. I bardzo mi przykro, że jakieś coś nagle poczuło głód i go, no, cholera jasna, zeżarło. Moze to brzmi jak jakieś denne fantasy, nie wiem, ale, cholera jasna, to już nie jest ani moja, ani nikogo innego wina. Nie naskakuj, laska, ok?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Orick
Pingwin Stwórca



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 1667
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bociana się pytaj

PostWysłany: Nie 11:22, 24 Wrz 2006    Temat postu:

Luke spojrzał na Pauline nerwowo Bez zbędnych kłótni Powiedział stanowczo i krótko. Potem przyglądnął się radiostacji badawczo Nie znam się na tym Rozejrzał się po plaży i krzyknął do tłumu Czy jest tu ktoś, kto będzie w stanie to naprawić?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cahir




Dołączył: 26 Sie 2006
Posty: 217
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Zadupia

PostWysłany: Nie 11:37, 24 Wrz 2006    Temat postu:

Steave westchnął. Wyglądało to tak, jakby ktoś krzyczał: "czy jest na sali lekarz?" Dobrze, radiostacją zajmiemy się później, a na razie trzeba pochować tego nieszczęśnika. Pomoże mi ktoś?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wilk
Mrau.



Dołączył: 26 Sie 2006
Posty: 8545
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:48, 24 Wrz 2006    Temat postu:

Simon nie zwracajac na reszte poszedl do swojego schronienia i wrzucil do srodka walizke walizke znaleziana we wraku. Potem podszedl do Steave'a i, ponuro patrzac na reszte, pomogl mu kopac grob.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sal
high-heel



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 9940
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Strawberry Fields

PostWysłany: Nie 11:51, 24 Wrz 2006    Temat postu:

Pauline spojrzała za niosącymi pilota facetami i westchnęła ciężko.
To teraz zajmijmy się przetrwaniem, cholera jasna rzuciła teatralnym szeptem.
Wsadziła dłonie w tylne kieszenie spodni, zaczepiając kciuki o szlufki i ruszyła w stronę swojego namiotu.

[Wychodzi: Pauline]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Orick
Pingwin Stwórca



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 1667
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bociana się pytaj

PostWysłany: Nie 12:13, 24 Wrz 2006    Temat postu:

Charlie pomógł pochować pilota. Po czym udał się do swego namiotu, dziwnie się śmiejąc

Luke był niepocieszony. Oddał radiostację Simonowi, po czym kręcąc z dezaprobatą głową, skierował się do swego namiotu. Wszystko dookoła wydawało mu się beznadziejne. Nie ma już szans na powrót. Może naprawią radiostację, ale co im z tego?

[Wychodzi Luke i Charlie]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Gra LOST RPG Strona Główna -> Plaża - Namioty Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin